Fot. Piotr Szczepańczyk

Specyficzne zdjęcie, jak na tytuł, prawda? Można by wręcz wysunąć niepozbawione racji przypuszczenie, iż autor zwariował. Przecież nawet nie jestem leśniczym, dlaczego więc las miałby być moim miejscem pracy? Otóż już tłumaczę…

Zdarzyło mi się kilkukrotnie spędzić w lesie zajęcia zdalne. Mamy XXI wiek i nawet do takiej głuszy dociera zasięg telefoniczny. Choć bez biurka, komputera czy zeszytu, to warunki tam panujące uznałbym za lepsze niż te, które możemy mieć we własnym domu.

Wyobraźcie sobie ciszę zakłócaną tylko szumem drzew. Czasem trzaśnie pod butem sucha gałąź. Niekiedy gdzieś spośród koron drzew zaśpiewa ptak. A teraz otwórzcie okno i posłuchajcie – niejedno z nas usłyszy tramwaje, samochody, krzyki dzieci czy sąsiadów. Czy są to komfortowe warunki? Może dla niektórych tak. Innych z kolei (np. mnie) drażni, gdy słyszą sunący po drodze sznur samochodów.

Już od najmłodszych lat mówi się dużo o odpowiednich warunkach do nauki. Wśród najważniejszych wymienia się ciszę i świeże powietrze. Zapraszam więc do lasu. Jeśli nie na zajęcia czy do pracy, to po ich skończeniu. Choć na chwilę dajmy odpocząć uszom od ludzkiego zgiełku a płucom od duchoty naszych domów. Tylko nie wszyscy na raz, bo wówczas i w lesie narobimy hałasu…

Piotr Szczepańczyk

Grafomania jest serią, w której wyżej podpisany autor (czyli ja) w sposób nieregularny i pozbawiony spójności logicznej dzielić się będzie z Państwem tym, co mu akurat neurony do mózgu przyniosły i uznał to za na tyle niebeznadziejne, że można się z tym ujawnić przed światem.
Obserwuj nas w mediach społecznościowych: